Dziennikarstwo na poważnie i z przymrużeniem oka. Strona adresowana do wszystkich zainteresowanych tematyką szeroko pojętego bezpieczeństwa i kreowania właściwych zachowań społecznych. Znajdzie się tu też miejsce dla osób poszukujących ciekawostek z kraju i ze świata, a także tych spragnionych odrobiny absurdu.

Lista filmów o podróżach w czasie

Tajemnica ukryta w futrze z gronostaja

Skróty klawiaturowe to oszczędność czasu i energii

poniedziałek, 10 września 2018


Niezwykle skuteczny, ale mało znany sposób na zniwelowanie skutków uderzenia w głowę. Warto go znać, zanim dziecko zacznie się przewracać na boki. Trzeba go znać, kiedy zaczyna raczkować i poznawać otaczający go świat. Można, a wręcz powinno się go stosować także u dorosłych. Dlaczego więc tak mało osób o nim wie? Zmieńmy to!

Na urazy, stłuczenia i uderzenia w głowę stosujemy okłady z selera przez minimum 15 minut

Najważniejsza jest jak najszybsza reakcja. Najlepiej też, gdy możesz poprosić kogoś o pomoc. Ty uspokajasz dziecko i przykładasz w miejsce uderzenia cokolwiek co masz zimnego pod ręką*, a druga osoba przygotowuje okład z selera (może też od razu ukroić plaster selera, wtedy przykładasz go zamiast zimnego kompresu).

Jak przygotować okład z selera?

Surowy seler ścieramy na tarce z drobnymi otworami. Papkę układamy na gazie opatrunkowej lub na cienkim, oddychającym materiale. Seler powinien puścić sok, materiał powinien go przepuścić. Tak przygotowany okład przykładamy w miejsce uderzenia przez minimum 15 minut. Od czasu do czasu ściskamy gazę, by wyciekło trochę soku. Po pewnym czasie okład przestanie być chłodny, warto go wtedy wymienić na nowy.

* Coś zimnego:

- warto pamiętać, że metal jest zawsze chłodny - możesz więc użyć np. łyżki stołowej lub wazowej itp.;
- jeśli masz kompres żelowy i trzymasz go w lodówce jesteś mistrzem przewidywania;
- możesz też zamoczyć ścierkę kuchenną lub ręcznik w zimnej wodzie;
- w ostateczności możesz wyjąć jakąś mrożonkę z zamrażalki lub trochę lodu i owinąć go w ścierkę kuchenną (żeby nie przykładać czegoś zamrożonego na gołe ciało).

Cudowne właściwości selera

Gwarantuję, że w większości przypadków po obrzęku, krwiaku (siniaku) nie będzie śladu. O guzach w ogóle nie ma mowy. Przy stłuczeniach punktowych przez jakiś czas może utrzymywać się lekkie zaczerwienienie, a przy mocnych stłuczeniach bądź gdy zbyt późno zrobiliśmy okład - może pojawić się blady siniak. Seler ma niesamowite właściwości ściągające! Jednak nie powinno się go zbyt długo przykładać bezpośrednio na skórę. Z tego też powodu stosujemy gazę bądź materiał.

Uwaga!

Jeśli uderzenie było naprawdę mocne, dziecko straciło przytomność, jest rana lub coś w zachowaniu dziecka Was niepokoi (np. zrobiło się śpiące, markotne, zbiera mu się na wymioty, traci równowagę, nie przestaje płakać) - jedźcie od razu na SOR. Okład z selera lub coś zimnego można przykładać jadąc do szpitala. Wyjątkiem jest uraz, w którym doszło do przerwania skóry - w tym wypadku wszelkie niejałowe kompresy odpadają. Trzeba też pamiętać, że ran głowy absolutnie nie wolno uciskać, ponieważ mogą stanowić ujście dla rosnącego ciśnienia przy krwawieniu wewnątrzczaszkowym.


Grafika: Scoffer

wtorek, 21 sierpnia 2018

Sprawdzony sposób na zahamowanie biegunki u bardzo małych dzieci. Na podstawie własnych i rodzinnych doświadczeń. Potwierdzone przez pediatrę.

Biegunka

Śmiertelnie groźna przypadłość w przypadku małych dzieci. Wystarczy kilka godzin, by dziecko się odwodniło. Trzeba działać szybko i zdecydowanie. Jak będziecie zbyt długo się zastanawiać, dziecko może się tak odwodnić, że niemożliwe będzie podanie kroplówki - pielęgniarka nie będzie w stanie wbić się w żyłę. Pamiętajcie jednak by szpital traktować zawsze jako ostatnią deskę ratunku - pojedziecie z biegunką, wrócicie ze szpitalnym zapaleniem płuc albo z innym świństwem.

A więc co robić ?

1) Najpierw upewnijcie się, że jest to faktycznie biegunka - liczcie kupy i sprawdzajcie ich gęstość (jak wiadomo na początku rodzicielstwa wcale nie jest to takie oczywiste - noworodek może robić nawet do 10 kup dziennie, jeśli jest karmiony naturalnie. Pamiętajcie, że konsystencja prawidłowej kupy powinna przypominać jajecznicę. Na karmieniu sztucznym się nie znam, więc w tym zakresie się nie wypowiem). Obserwujcie też zachowanie dziecka, czy nie zrobiło się bardziej płaczliwe, czy nie podkurcza nóżek, czy bardziej nimi nie wierzga itp. W końcu to Wy najlepiej je znacie i najwcześniej zauważycie choćby drobne zmiany w zachowaniu.

2) Jeśli wszystko wskazuje na to, że to biegunka - przygotujcie marchwiankę do picia. Dla niemowląt, które jeszcze nie przyjmują stałych pokarmów będzie to sama woda z marchwianki. Można ją podawać już kilkudniowym noworodkom (czego jestem żywym dowodem*). Natomiast dla starszych dzieci najlepiej przyswajalna będzie przetarta zupa.

3) Zamiast marchwianki (np. w przypadku, gdy dziecko jest uczulone na marchewkę) można podawać do picia odwar lub napar z suszonej czarnej borówki.

4) Przez cały okres trwania biegunki i kilka dni po wyzdrowieniu (najlepiej dwa tygodnie) podajemy probiotyk w celu odbudowania zniszczonej flory bakteryjnej (probiotyk najlepiej podawać na noc).

5) Po każdym wypróżnieniu powinno się dziecko podmyć pod bieżącą wodą (należy pamiętać o prawidłowym kierunku podmywania okolicy intymnych czyli od góry do dołu, tak żeby nie zanieczyścić cewki moczowej).

Przepis na marchwiankę

Składniki:
  • Pół kilograma marchwi (ekologicznej i co najważniejsze z dobrego źródła - musisz być pewna, że nie była niczym pryskana. Jeśli nie dysponujesz własnym lub cudzym ogródkiem może warto rozejrzeć się za pewnym źródłem jeszcze w ciąży? <o ile ktoś czyta tego typu artykuły jak jest w ciąży...> Marchewka całkiem nieźle się przechowuje, więc jeśli udało Ci się zdobyć ekologiczną marchewkę prosto od rolnika, warto zrobić zapas - wystarczyć zasypać marchewkę suchym piaskiem i przechowywać w chłodzie np. w piwnicy).
  • Litr niegazowanej wody źródlanej.
Przygotowanie:
  • Marchewkę obrać ze skórki i dokładnie umyć.
  • Pokroić w plasterki.
  • Zalać litrem wody (warto kupić mały garnek i przeznaczyć go tylko do gotowania wody/zupek dla dziecka).
  • Gotować aż marchewka zrobi się miękka.
  • Wystudzić do temperatury ok. 38 stopni (woda powinna być lekko ciepła) i podać do picia sam wywar.
  • Jeśli dziecko jada już zupki, wtedy wystarczy całość zblendować i podać mu w formie aksamitnego musu (łatwiej go wtedy przyswoi).

Przepis na odwar** i herbatkę z czernicy (czarnej jagody)

Zazwyczaj na etykiecie jest podane by do garnka wsypać 1 łyżkę stołową suszonych owoców czernicy i zalać je 1 szklanką zimnej wody. Następnie doprowadzić do wrzenia i gotować (koniecznie pod przykryciem!) na małym ogniu przez 10 minut. Potem wystarczy owoce odcedzić i taką kolorową wodą co jakiś czas przepajać dziecko.
Na rynku dostępna jest też herbatka z owoców borówki czernicy i tutaj uwaga: mamy do czynienia z naparem. A więc do szklanki wsypujemy 1 łyżeczkę (!) suszonych czarnych jagód i zalewamy do pełna wrzątkiem (oczywiście nie wodą z kranu tylko niegazowaną wodą źródlaną lub niskozmineralizowaną). Zostawiamy pod przykryciem na 10-15 minut (dla niemowląt może lepiej na 10 minut, a dla starszych dzieci możemy nastawić mocniejszy 15 minutowy napar), po czym owoce odcedzamy i tak zrobioną herbatkę dajemy dziecku do picia.

Co dalej?

Marchwianka nie tylko hamuje biegunkę, ale także leczy chore jelita. To niezwykle skuteczne lekarstwo w połączeniu z karmieniem piersią. Nic nie jest bowiem w stanie zastąpić mleka matki, zwłaszcza, gdy noworodek choruje. Noworodka i niemowlę należy więc jak najczęściej karmić piersią, a gdy jest to niemożliwe przynajmniej przepajać przegotowaną wodą (nie wiem jak to jest ze sztucznym mlekiem, może się przecież zdarzyć, że to mieszanka jest przyczyną biegunki). Najważniejsze to nie dopuścić, by dziecko się odwodniło. Przy niemowlaku możemy zamiast przegotowanej wody podać napój z suszonej czarnej borówki (inne nazwy to czernica i czarna jagoda). Suszony owoc czarnej jagody nie tylko zatrzymuje biegunkę i przeciwdziała odwodnieniu, ale przy okazji pomaga pozbyć się z jelit toksyn i soli metali ciężkich. 

Jeśli marchwianka i odwar z czernicy nie zadziałają (powiedzmy, że pomogą w 99% przypadków) w arsenale zostaje nam jeszcze Smecta (chociaż ze względu na smak ciężko ją przemycić niemowlakom - tutaj mogę polecić "sposób na kociaka" czyli podawanie leku w małej strzykawce po wewnętrznej stronie policzka). Środek ten nie tylko hamuje rozwolnienie, ale podobnie jak marchwianka wspiera regenerację jelit. Poza tym usuwa z organizmu bakterie i wirusy odpowiedzialne za rozwolnienie. Z powodzeniem można ją podawać niemowlakom, nie wiem natomiast jak to jest w przypadku noworodków. Woda z marchwianki jak najbardziej, Smecta - decyzja należy do lekarza. Co do probiotyku - można, a nawet trzeba go podawać (radzę tylko doczytać zasady wyboru dobrego preparatu - dobrze to opisał na swojej stronie Pan Tabletka).

Uwaga! 

Pamiętajcie, że w przypadku małych dzieci należy jak najszybciej skontaktować się z pediatrą, by poinformować go o niepokojących dolegliwościach malucha. Natomiast jeśli jest naprawdę źle i podejrzewamy, że dziecko mogło się odwodnić należy jak najszybciej udać się na SOR bądź zadzwonić po pogotowie.
W przypadku przedłużającej się biegunki warto zrobić badanie ogólne moczu z mikroskopową oceną osadu, gdyż u niemowląt i małych dzieci biegunka może być objawem zapalenia układu moczowego (w skrócie ZUM). Warto o tym pamiętać.

*A oto moja historia: 
Kilkanaście lat temu na oddziale noworodkowym w pewnym warszawskim szpitalu (którego nazwę łaskawie przemilczę) szalała biegunka. Zachorowało wtedy kilkanaście noworodków (17 albo 19) z czego dwoje zmarło. Mnie wypisano do domu jako zdrowego, kilkudniowego noworodka (w międzyczasie próbowano mnie podmienić, ale to już inna historia;). Jednak w kilka godzin po przyjeździe do domu zaczął się horror. Na szczęście moja mama miała mądrego pediatrę, który gdy tylko usłyszał o objawach kazał natychmiast podać mi wodę z marchwianki i jak najczęściej karmić piersią. I to mnie uratowało. Koniec.

** Używam tutaj słowa odwar, chociaż aż mnie korci by napisać napar. Okazuje się, że napar jest wtedy jak zalewamy ziółka wrzątkiem i zostawiamy je pod przykryciem, a odwar jak te ziółka musimy najpierw zagotować.

Czy i Was ostatnie wydarzenia* skłoniły do zastanowienia się nad tym czy byłbym/byłabym w stanie rozpoznać osobę, która tonie? Odpowiedź na to pytanie można uzyskać grając w "Spot The Drowning Child". W "grze"** wcielasz się w ratownika, który pilnuje jednego z czterech sektorów basenu. Gdy tylko wypatrzysz, że dzieje się coś złego, klikasz myszką na osobę, która potrzebuje pomocy - rzucasz mu wtedy wirtualne koło ratunkowe. Sprawdź czy uda Ci się dostrzec tonącego szybciej niż prawdziwy ratownik wodny. Może dzięki tym ćwiczeniom uda Ci się kiedyś uratować komuś życie?

Filmy pochodzą z kanału Lifeguard Rescue na YouTube. Polecam dokładnie obejrzeć zamieszczone tam filmy, ponieważ można się z nich naprawdę wiele nauczyć. Dowiesz się z nich m.in.: 
  • jak zachowuje się osoba, która się topi
  • jak wygląda praca ratownika
  • jak trudno jest dostrzec tonącego w tłumie
  • jak bardzo ludzie są ślepi, gdy są w wodzie
  • że możesz utonąć wśród ludzi
  • że nawet jak ktoś widzi, że się topisz, nie pomoże Ci, bo uważa, że od tego jest ratownik
* Tragedia w Darłówku.
**Ciężko nazywać to grą, skoro wiemy, że nagrania pokazują dzieci, które naprawdę się topiły...













Zdjęcie: screen pochodzi z jednego z filmów na kanale Lifeguard Rescue.






piątek, 29 czerwca 2018

Najciekawsze kampanie społeczne poruszające temat zagrożeń stwarzanych przez samych motocyklistów

Kampania "Ride Safe So You Can Ride Again"
Nie licz, że ktoś będzie myślał za Ciebie. Twoje bezpieczeństwo na drodze w dużej mierze zależy od Ciebie i Twojego stylu jazdy. Jeździj więc... z głową.

Kampania "Don't Speed"
Nie przeceniaj swoich umiejętności. Nie jeździj z przekonaniem, że jesteś nieśmiertelny, że co jak co, ale Tobie nic się nie stanie, bo wypadki zdarzają się innym. Udało Ci się raz, drugi, trzeci, ale za czwartym razem może Ci zabraknąć szczęścia.
Ja wiem jak to jest. Wsiadając na motocykl stajemy się nieustraszeni, świat należy do nas, nic złego nie może się stać, nie nam, nie dzisiaj. Złudne poczucie bezpieczeństwa. Ryzyko wchodzi w krew, te codzienne naginanie granic, sprawdzanie własnych możliwości, kuszenie losu. Tak jakby siedział w nas inny człowiek, na wskroś naiwny.

Kampania "The Road's No Place to Race"
Ulica to nie tor wyścigowy. Drzewo, słup, latarnia, autobus, a nawet zwykła ławka może stać się dla Ciebie śmiertelnym zagrożeniem. Nie daj się ponieść emocjom, włącz myślenie.

Kampania "Complaisance 2 Roues"
Jeżdżenie na zderzaku jest jednym z głupszych (o ile nie najgłupszym) zachowaniem motocyklistów. Niezachowywanie bezpiecznej odległości często kończy się tragicznie przy najlżejszym hamowaniu samochodu. Jadąc zbyt blisko nie masz szansy na jakąkolwiek reakcję
 Pamiętaj: zawsze zachowuj bezpieczną odległość. Nie zależnie czy jedziesz motocyklem czy samochodem. To straszne co teraz napiszę, ale ktoś to musi zrobić: brak zaufania jest podstawą bezpieczeństwa.


Kampania "Drunk Riding. Over the limit. Under arrest"
Cóż... nie ukryjesz tego, że jesteś pijany. Zwłaszcza na motocyklu.
Reklama adresowana do tej niewielkiej grupy motocyklistów jeżdżących pod wpływem alkoholu.

 Artykuł będzie uzupełniany o najnowsze i najbardziej intrygujące kampanie społeczne. Oczywiście ich wybór nadal będzie całkowicie subiektywny, inaczej po prostu być nie może.






Najciekawsze motocyklowe kampanie społeczne poruszające temat widoczności motocyklistów na drodze, czyli zobacz w motocykliście zwykłego człowieka

Kampania "Named Riders" 
Zobacz w motocykliście człowieka, który tak jak Ty ma swoje plany i marzenia. Jest czyimś dzieckiem, rodzicem, jedyną miłością, przyjacielem, kumplem, sąsiadem. To żywy człowiek, z krwi i kości. Nawet jeśli jeździ jakby był nieśmiertelny, ciało ma całkiem zwyczajne.
Drogi kierowco, jeśli trafi Ci się delikwent jeżdżący tak jakby jutra miało nie być, mimo wszystko nie nazywaj go "dawcą nerek". Nazwij go idiotą, szaleńcem itd., ale nie odbieraj mu człowieczeństwa tym uprzedmiotawiającym określeniem. I pamiętaj, ten idiota też ma rodzinę, znajomych i jeśli zepchniesz go z pasa, ucierpi na tym cała masa ludzi, a Ty wcale nie oddasz przysługi ludzkości. Może ten szaleniec za kilka lat zostanie świetnym kardiochirurgiem (a może już jest?) i uratuje bliską Ci osobę? Los bywa przewrotny.

Kampania "When you're on your bike, you're on your own"  
Ta reklama społeczna idealnie odzwierciedla moje wyobrażenie o niektórych kierowcach czterech łek. Faktycznie czasem jeżdżą tak jakby mieli opaskę lub klapki na oczach. 
Rada dla motocyklisty może być tylko jedna: traktuj kierowców tak jakby byli mieszkańcami Miasta Ślepców - z góry zakładaj, że Cię nie widzą. Może i pomysł absurdalny, ale czego się nie robi dla zapewnienia sobie odrobiny bezpieczeństwa?

Kampania "A Day Out In Devon" 
"Nie widziałem go" - tak najczęściej tłumaczą się kierowcy, gdy spowodują wypadek z udziałem motocykla. Czy to w ogóle jest jakieś usprawiedliwienie? Brzmi raczej jak przyznanie się do winy. 

Kampania "Give motorcyclists a second thought"
Nie daj się zwieść złudzeniu optycznemu. To, że coś jest mniejsze nie oznacza, że porusza się wolniej. Zaczekaj z wykonaniem manewru, aż będziesz całkowicie pewny, że jasny punkt nie oznacza zbliżającego się do Ciebie motocykla.

Kampania "What do we to do to get noticed?"
No właśnie. Co jeszcze mamy zrobić byś nas zauważył, drogi kierowco?

Taki strój z pewnością przyciąga wzrok. A teraz wyobraźcie sobie tak ubranego harleyowca. Z obwisłym brzuchem. Riddikulus!

Artykuł będzie uzupełniany o najnowsze i najbardziej intrygujące kampanie społeczne. Oczywiście ich wybór nadal będzie całkowicie subiektywny, inaczej po prostu być nie może.




Kampanie społeczne o zagrożeniach na drodze - czyli jak w przystępny sposób pokazać to z czym motocyklista ma do czynienia każdego dnia.

Tych sytuacji powinien unikać każdy użytkownik dróg:


Kampania "À moto, le plus grand danger, c’est de penser qu’il n’y en a pas"
Gwałtowne otwarcie drzwi, szybka zmiana pasa ruchu bez patrzenia w lusterko i bez włączenia kierunkowskazu, pieszy wyskakujący zza ciężarówki i w miejscu nieoznakowanym,
wymuszenie pierwszeństwa, nieumyślne zajechanie drogi - te sytuacje często mają tragiczny finał, ale przy odrobinie wyobraźni można ich uniknąć. Największym niebezpieczeństwem jest bowiem to, gdy jesteś przekonany, że nic Ci nie grozi. I takie jest też przesłanie tej kampanii.
Pamiętaj! Wypadek możesz mieć wszędzie i o każdej porze, niezależnie od warunków atmosferycznych. Zachowaj więc ostrożność także poza miastem i gdy dopisuje ładna pogoda.

 Kampania "Biker Aware"
Przesłanie ogólne: Skup się, spójrz jeszcze raz i upewnij się czy na pewno możesz bezpiecznie wykonać manewr. Zwróć uwagę na to co się dookoła Ciebie dzieje. Pamiętaj, czasem wystarczy tylko chwila nieuwagi, by zmienić czyjeś życie w koszmar. Zachowaj ostrożność!

  Kampania "Slowing down won't kill You!"
Zwolnij, nie szarżuj. Jeżdżąc motocyklem naprawdę nie musisz stale przekraczać dozwolonej prędkości. Nie popisuj się, nie musisz nic nikomu udowadniać. Jazda na motocyklu to coś więcej niż prędkość, jednak by to zrozumieć potrzeba czasu. Daj sobie ten czas.

Kampania "Take longer to look for bikes"
Przesłanie dla motocyklisty: to, że ktoś patrzy w Twoją stronę nie oznacza, że Cię zauważył. Bądź ostrożny!
Przesłanie dla kierowcy samochodu: spójrz jeszcze razzwróć większą uwagę na motocyklistów. 

Kampania "Perfect Day" 
W prawdziwym życiu nikt nie będzie za Ciebie myślał. 
Umiesz liczyć? To licz tylko na siebie.

  Kampania "Mirror"
Przesłanie dla motocyklisty: miej ograniczone zaufanie do kierowców. Bądź czujny.
Przesłanie dla kierowcy samochodu: zanim wykonasz manewr, upewnij się, że nie stworzysz dla nikogo zagrożenia. Spójrz dwa razy.

Kampania "Losing Control"
Nigdy nie trać czujności! Zwłaszcza, gdy jedziesz przez dobrze znaną Ci okolicę.

Kampania "Vice Versa
Przesłanie dla motocyklisty: nie zostawiaj zbyt dużej przerwy między samochodem a motocyklem i oczywiście unikaj jeżdżenia w martwej strefie.
Przesłanie dla kierowcy samochodu: motocyklista nieustannie analizuje sytuację na drodze. Zwraca uwagę na rzeczy, które chociaż dla Ciebie są nieistotne, dla niego stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo. Motocyklista musi cały czas być czujny i mieć oczy dookoła głowy. Pamiętaj więc, że Twój nieprzemyślany manewr może kosztować go utratę zdrowia, a nawet życia. Ulica to nie ring, nie poddawaj się frustracji!

Kampania "A Second Look" 
Przesłanie dla motocyklisty: Patrz uważnie i miej ograniczone zaufanie do innych kierowców. Błąd jest rzeczą ludzką i nie da się go całkowicie wyeliminować, dlatego lepiej przygotować się na najgorsze i nie ufać nikomu.
Przesłanie dla kierowcy samochodu: Patrz uważnie, upewnij się, że możesz wykonać manewr nie stwarzając dla innych zagrożenia. Pamiętaj, że trudno jest określić prędkość jadącego motocykladlatego zamiast ryzykować, poczekaj i daj mu bezpiecznie przejechać.

Artykuł będzie uzupełniany o najnowsze i najbardziej intrygujące kampanie społeczne. Oczywiście ich wybór nadal będzie całkowicie subiektywny, inaczej po prostu być nie może.




Popularne Posty

Translate

Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.