Dziennikarstwo na poważnie i z przymrużeniem oka. Strona adresowana do wszystkich zainteresowanych tematyką szeroko pojętego bezpieczeństwa i kreowania właściwych zachowań społecznych. Znajdzie się tu też miejsce dla osób poszukujących ciekawostek z kraju i ze świata, a także tych spragnionych odrobiny absurdu.

Lista filmów o podróżach w czasie

Tajemnica ukryta w futrze z gronostaja

Skróty klawiaturowe to oszczędność czasu i energii

sobota, 9 września 2017


Większość wypadków z udziałem motocykli powodują kierowcy samochodów, fakt. Jednak motocykliści często są w stanie przewidzieć zagrożenie i wyjść bez szwanku z niebezpiecznej sytuacji, kolejny fakt. Nie wszystko zależy więc od szczęścia. Ważna jest spostrzegawczość, koncentracja i prawidłowa ocena zachowania kierowcy. Twoje życie i zdrowie zależy od tego czy jesteś w stanie przewidzieć i odpowiednio szybko zareagować na niebezpieczne sytuacje. Jakich zachowań może spodziewać się motocyklista? To zależy z jakim typem kierowcy mamy do czynienia: neutralnym, życzliwym czy agresywnym.

Typ neutralny - motocykle są mu zupełnie obojętne. Kierowcy neutralni ani nie ułatwiają ani specjalnie nie utrudniają nam jazdy. 
Zagrożenie stwarzają wówczas, gdy zbyt niefrasobliwie podchodzą do tego, co dzieje się na drodze. Nie patrzą w lusterka przy zmianie pasa ruchu; kierunkowskazu nie włączają wcale bądź włączają, ale zbyt późno;  przez roztargnienie lub nieuwagę wymuszają pierwszeństwo, a czasem się zagapią i zajadą nam drogę. Oczywiście wszystko nieumyślnie. Najczęściej tłumaczą się, że nie widzieli motocykla albo że wydawało im się, że zdążą przejechać i po prostu źle ocenili prędkość pojazdu. To najczęściej spotykany typ na polskich drogach. Jego najgorsza odmiana to niedzielny kierowca.

Typ życzliwy - sympatyk motocykli i motocyklistów. Najczęściej sam jest szczęśliwym posiadaczem 2oo bądź ma taką osobę w rodzinie lub w gronie przyjaciół. Może to być też osoba uświadomiona np. poprzez kampanie społeczne bądź popularne filmy na YouTube z zakresu bezpiecznej jazdy na motocyklu.
To dobra dusza, która ułatwia motocykliście przejazd np. robiąc mu miejsce podczas jazdy w korku (pamiętaj, żeby zawsze podziękować za taki gest!).


Typ agresywny - to typ kierowcy, który szczerze nienawidzi motocyklistów. Jest złośliwy, bezmyślny i arogancki. Stwarza śmiertelnie niebezpieczne sytuacje, często trudne do przewidzenia. Najlepiej omijać go szerokim łukiem!
Już sam widok motocykla podnosi mu adrenalinę i budzi negatywne emocje. Często wbrew zdrowemu rozsądkowi, typ agresywny zajeżdża motocykliście drogę, gwałtownie przed nim hamuje, a nawet spycha z pasa. Natomiast podczas stania w korku potrafi tak się ustawić, by motocykl nie mógł przejechać. Kieruje się zasadą, że "skoro ja muszę stać, niech durny dawca organów też stoi". Nie wiadomo co sprawiło, że kierowca stał się typem agresywnym. Może to zwykła zazdrość albo czysta ludzka złośliwość? A może konsekwencja jakiegoś wydarzenia z przeszłości? Może ktoś mu urwał lusterko? Przecież wśród motocyklistów też są bezmyślni ludzie, którzy zachowują się jakby czegoś im brakowało. W każdym razie lepiej nie zadzierać z typem agresywnym i po prostu zjechać mu z drogi. Tych kierowców na szczęście jest mało, lecz wystarczy tylko jeden na drodze, by zmienić nasze życie w piekło.

      Dla własnego bezpieczeństwa lepiej mieć ograniczone zaufanie do innych użytkowników dróg, bo nigdy nie wiadomo jaki typ kierowcy nam się trafi. Najlepiej więc nie ufać nikomu i zakładać, że wszyscy kierowcy to typy niefrasobliwie neutralne. Lepiej być zbyt ostrożnym niż zbyt martwym...
LwG!





poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Jak rozpoznać czy malarz kiedykolwiek widział prawdziwe gronostajowe futro i czy osoba utrwalona na płótnie była naprawdę bogata czy tylko taką udawała?

Po pierwsze należy wyjaśnić dlaczego płaszcz z gronostaja był elementem ubioru tak pożądanym. Powód był bardzo prosty: futro z gronostaja symbolizowało władzę i bogactwo. Mogła go nosić tylko rodzina królewska, najważniejsi dostojnicy oraz bogata szlachta. Współcześnie noszą go rektorzy wyższych uczelni i to tylko na oficjalnych uroczystościach (coraz częściej jest to jednak sztuczne futro i w dodatku marnie imitujące to prawdziwe - w Polsce gronostaj objęty jest ochroną gatunkową).
Gronostajowe kołnierze były bardzo cenione nie tylko ze względu na fortunę jaką trzeba było wydać, by stać się jego posiadaczem. Futro, oprócz swego niesamowitego śnieżnobiałego koloru, jest bowiem niezwykle ciepłe, dzięki nadzwyczajnej gęstości włosia, a przez swą miękkość i delikatność także bardzo miłe w dotyku. Futro z gronostaja stanowiło więc bardzo praktyczną oznakę społecznego statusu. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że także ci mniej zamożni pragnęli je mieć na własność, nie zważając zupełnie na stan swojego majątku. Utarło się nawet powiedzenie traktujące o tym bogactwie na pokaz: "u góry gronostaje, a u dołu nie staje" (czy też inna wersja: "z przodu gronostaje, a z tyłu nie dostaje").

Po czym poznać czy namalowane futro z gronostaja jest prawdziwe?

Jeśli będziecie zwiedzać muzeum i natraficie na obraz, na którym umieszczono kogoś w futrze z gronostaja to zwróćcie baczną uwagę na to jak jest to namalowane. Jeśli są to tylko czarne plamy (ciapki ja u dalmatyńczyka) czy też czarne kreski na białym tle to nie jest to prawdziwe futro, a malarz nigdy nie widział gronostaja. Futro z gronostaja powinno być bowiem białe z wyraźnie odstającymi czarnymi ogonkami tego stworzenia. Tylko końcówka ogona jest czarna. Łatwo więc policzyć ile gronostajów zostało zabitych, by mogło powstać rzeczone futro. Gronostaj to małe zwierzątko i z tego też względu z jednego gronostaja można uzyskać niewielką ilość futra. Dlatego też futro z gronostaja jest takie drogie - im mniejsze ogonki, tym mniejsze zwierzęta i tym więcej gronostajów zostało zabitych dla uzyskania jednego płaszcza podbitego futrem. Ilość namalowanych ogonków mogła zatem świadczyć o zamożności namalowanej osoby (która zazwyczaj była też zleceniodawcą). Szlachcic niekoniecznie musiał posiadać płaszcz podbity futrem gronostaja, ale jako, że chciał zostać zapamiętany jako osoba dostojna i majętna kazał artyście namalować siebie z takim elementem stroju. Biedny malarz, który nigdy na własne oczy nie widział futra z gronostaja i sugerował się np. innymi obrazami albo był po prostu zbyt leniwy czy też nie miał zdolności artystycznych, malował po prostu czarne plamy zamiast gronostajowych ogonków. Możliwe też, że zależało to od ceny obrazu: przecież nikt nie będzie ślęczał i malował pracochłonnych ogonków, jeśli nie zostanie należycie wynagrodzony. No ale potwierdza to tylko moją teorię o zamożności zamawiającego.

A tak powinno wyglądać poprawnie namalowane futro z gronostaja:



Popularne Posty

Translate

Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.