Dziennikarstwo na poważnie i z przymrużeniem oka. Strona adresowana do wszystkich zainteresowanych tematyką szeroko pojętego bezpieczeństwa i kreowania właściwych zachowań społecznych. Znajdzie się tu też miejsce dla osób poszukujących ciekawostek z kraju i ze świata, a także tych spragnionych odrobiny absurdu.

czwartek, 29 marca 2018


Mówią, że śmiech to zdrowie. Najwyższy więc czas podleczyć skołatane nerwy końską dawką czystej radości. Oto 9 serialowych must watch, które powinien obejrzeć każdy kto:
a) ma choć odrobinę poczucia humoru,
b) umie rozpoznać ironię i sarkazm,
c) lubi abstrakcyjny i absurdalny humor sytuacyjny.

Na zachętę, a raczej jako wabik na potencjalnych amatorów specyficznego humoru, zamieszczam pod każdym plakatem kilka cytatów z rzeczonego serialu. Hmmm aby dać zadość wyszukiwarce Google, muszę zaznaczyć, że z dużym prawdopodobieństwem będą to najlepsze teksty z seriali (jeśli ktoś się z tym nie zgadza i ma własne propozycje, zachęcam do dodania stosownego komentarza).
Uwaga! Teksty z serialu "Ja się zastrzelę" zostały przetłumaczone przeze mnie. Jeśli kiedyś zdobędę oficjalną, polską wersję, wtedy podmienię.

1) Hoży doktorzy (Scrubs) (2001-2010)


Dobra, Nowy, jak to przyjąłeś? Tylko mi nie mów, że płakałeś, bo będę znowu musiał zabronić ci wstępu do męskiej ubikacji.

Właśnie się zastanawiałem czy jest coś co mogłoby zmienić mój ból głowy w mocną migrenę. I...
oto jesteś.

Morda w kubeł Anno-Mario Menopauzo. Na Boga, nie możemy przez Ciebie odebrać porodu, bo dziecko próbuje wspiąć się po pępowinie z powrotem do środka.

O mój Boże, tak mało mnie to obchodzi, że prawie zemdlałem.

Słuchaj, Superbabo. Połamie cię na tyle kawałeczków, że moja babcia, która układa 1000-częściowe puzzle przejrzyście błękitnego nieba w niecałą godzinę nie będzie w stanie pozbierać cię do kupy, nawet, jeśli cofnie się do czasu, gdy jeszcze widziała.

Bob! Kiedy usłyszałem, że jesteś na dachu, przypuściłem, że twoja misja na planecie Ziemia wreszcie dobiegła do końca, więc powiedz mi: Gdzie dokładnie jest twój statek-matka?

Oni cię nienawidzą, Bob. Nienawidzą cię całego, od kopyt po czubek wideł. Nienawidzą cię, dobry Boże, naprawdę cię nienawidzą.

Zastanawiam się.. Jak ty czeszesz włosy, że nie widać twoich rogów?

J.D: - Pieprzony kompleks niższości, Batmanie!
Jak niską muszę mieć samoocenę, że jestem pomocnikiem we własnej fantazji!
Turk: - Mogło być gorzej, Robinie. Mogłeś być Alfredem służącym.
J.D: - Niech cię diabli. Sir.

J.D: - Tak właściwie, to nie jest zwykły kask. To fryzurkask. Ma więcej miejsca, a dzięki temu nie popsujesz sobie fryzury.
Dr Cox: - Dość tego. Wypisuje ci receptę na jądra.

Elliot: - Doktorze Cox, czy ten odcień czerwieni sprawia, ze wyglądam jak klaun?
Dr Cox: - Nie, Barbie, nie... Sprawia, że wyglądasz jak dziwka obsługująca tylko klaunów.

J.D: – Poproszę Appletini.
Melody: – O! Fajny drink. Mają go w wersji hetero?
J.D: – Tak, ale mi nie smakował.

2) M*A*S*H (1972-1983)


Nikt nie wydobędzie ze mnie prawdy, gdyż nawet ja jej nie znam. Pracuję nad utrzymywaniem siebie w stanie permanentnej niewiedzy.

Nie udawaj przede mną idioty, bo jestem w tym lepszy niż ktokolwiek inny.

Sokole Oko (ze szklanką świeżo wypędzonego bimbru w dłoni): - 15 minut temu. To był bardzo dobry rocznik.

Ja wcale nie śpię. Przeprowadzam tylko inspekcję wewnętrznej strony moich powiek.

Rany, widząc, jak operujecie rannych... jak radzicie sobie z poparzonymi nogami, poszarpanymi brzuchami... jestem dumny za każdym razem, gdy wymiotuję...

Właśnie zepsułeś mi najgorszy dzień mojego życia.

Kiedy następnym razem będziemy pracować razem, to róbmy to osobno.

Frank: Każdy głupi to wie, nawet ja!

Sokole Oko po oblaniu wodą: - Wśród pcheł, które zabiliście były kobiety i dzieci.

Frank (wchodząc do namiotu): - Chlew, burdel!
Hawkeye: -Tutaj, sir!
Trapper: - Jestem!

Frank: - On jest... Chińczykiem.
Hawkeye: - Nie musisz szeptać, Frank. On wie, że jest Chińczykiem.

Hawkeye (do Margaret): - Wybacz, kotku.
Margaret: - Dla ciebie „majorze”.
Hawkeye: - Wybacz, majorze-kotku.

Radar: - Poczta przyszła. Hawkeye. Trapper.
Trapper: - Nie mam ochoty na pocztę.
Hawkeye: - Dalej, otwórz list. Drugi raz nie mogą cię powołać.

Henry: - Pierce, boisz się?
Hawkeye: - Nie gadaj głupot. Jestem zbyt przerażony, by się bać.

Margaret: - Jest pan pijany!
Henry (bełkocząc): - To wstrętne kłamstwo. I wniosę oskarżenie. Jak tylko wytrzeźwieję.

Sokole Oko: - Czy on wygląda jak łasica?
Trapper: - Kto?
Sokole Oko: - Łasicogęby!

Pielęgniarka: - Nie umawiam się z żonatymi mężczyznami.
Henry: - Ja też nie.

Sokole Oko: - Panowie, on musi odejść. Albo on albo my.
Trapper: - Jak to zrobimy? Zastrzelimy go?
Jones: - Zasztyletujemy.
Trapper: - Otrujemy.
Sokole Oko: - Nie, nie. Musimy to przemyśleć. Musimy ostrożnie, rozsądnie i mądrze się nad tym zastanowić.
Trapper: - Dobra.
Sokole Oko: - A potem zastrzelimy go, zasztyletujemy i otrujemy.

Potter: Pijaństwo i zakłócanie spokoju... Radar, przecież ty nigdy dotąd się nie upiłeś.
Radar: I to zakłócało mój spokój.

Radar: - To jagniątko... co z nim zrobią?
Sokole Oko: - Jak znam kucharza to gulasz wieprzowy.

3) Dr. House (2004-2012)

Myślę, że twoja żona ma chorobę Schoenleina-Henocha. Zapalenie naczyń mogło spowodować zmiany i stany zapalne w organizmie. To dość straszna choroba, co tłumaczy nazwanie jej nazwiskiem Niemca. Właściwie dwóch Niemców. 

Dobra kawa jest tańsza niż Prozac.

Kwadrat jest lepszy, bo jeżeli 2 osoby zrezygnują to zawsze można uprawiać seks.

Czy to Cuddy? Hmmm... Ma jej cycki.

Badania przeprowadzane w największych szpitalach dowodzą, że szczęśliwi pacjenci szybciej dochodzą do zdrowia. Badania przeprowadzone na moim wydziale dowodzą, że telewizja uszczęśliwia. Najlepszy efekt odnoszą kanały premium.

Albo się załamała pod batem szefowej, albo zdała sobie sprawę, że zgodnie z ewolucją powinna mężczyzn podniecać, a nie kastrować.

Dr House do Dr Wilsona: - Chwileczkę, nie chodzi tu tylko o seks. Podoba ci się jej osobowość. Lubisz to, że nie zwraca uwagi na innych, rozpycha się łokciami i nie obawia się konsekwencji. Lubisz, kiedy kogoś upokarza, jeśli to przynosi korzyści… [Otwiera szeroko oczy] Mój Boże! Ty sypiasz ze mną!

Infekcja lub czynnik środowiskowy. Pasożyt, wirus, bakteria, grzyb, toksyna środek chemiczny lub porno w internecie. Ja sprawdzę internet. Wy resztę.

Mogę być twoim zmyślonym przyjacielem?

Nie chcę źle mówić o koledze, zwłaszcza że to tępy pijak.

Sukcesy trwają, dopóki ich ktoś nie spieprzy. Porażki są wieczne.

Szukam zebry, bo inni lekarze wykluczyli konie.

Wiesz, co jest dziwniejsze? Że inni ludzie przede wszystkim są monogamistami. Żaden inny gatunek na planecie nie łączy się w pary na całe życie, a jeśli chcesz przywołać łabędzie, to one też zdradzają, jak cała reszta. Tylko mają lepszy PR niż króliki.

Wdowa nie chce się zgodzić? Poślij Formana, starsi ludzie boją się czarnych.

Podstawowa prawda o ludziach jest taka że wszyscy kłamią, jedyna zmienna to to w jakiej sprawie.

Dr Wilson: - Wiesz, w niektórych kulturach szpiegowanie przyjaciół uchodzi za niegrzeczne. Oczywiście po szwedzku słowo 'przyjaciel' może być również tłumaczone jako: 'kulejący idiota'.

To moja nowa laska. Wyszczupla mnie, bo jest pionowa.

Niech Wilson z nim pogada. Zabija na prawo i lewo, a nikt go nie pozywa.

Dr House [rozmawia przez telefon]: - Moim zdaniem doktor Sebastian Charles to kretyn! Tak możecie mnie zacytować... moje nazwisko: C-U-D-D-Y.

Jeśli rozmawiasz z Bogiem, jesteś religijny. Kiedy Bóg przemawia do ciebie, jesteś chory psychicznie.

Dr House: - Cenisz naszą przyjaźń ponad odpowiedzialność etyczną.
Dr Wilson: - Nasza przyjaźń jest odpowiedzialnością etyczną.

Pacjent: - Czuję [tętno].
Dr House: - Zacznij liczyć. (po kilku sekundach) Ile?
Pacjent: - 26.
Dr House: - Wow! Albo nie umiesz liczyć, albo umrzesz za dwie sekundy. (Przygląda się przez chwilę pacjentowi). Nie umiesz liczyć.

Dr Wilson: - Czy zawsze, kiedy biorę coś do jedzenia, zapala się jakieś światełko?
Dr House: - Zielone na jedzenie, pomarańczowe na napoje, czerwone na kosmate myśli. To ostatnie światełko pali się od dwóch tygodni.

Dr House: - Dlaczego chcesz, żebym to ja leczył tego gościa?
Dr Wilson: - Ciśnienie krwi nie odpowiada poziomowi jej krzepliwości.
Dr House: - Nie, nie pytałem cię, w jaki sposób zamierzasz wciągnąć mnie w leczenie tego pacjenta. Zapytałem, dlaczego to właśnie ty to robisz.
Dr Wilson: - Jest chory, wzrusza mnie.
Dr House: - Na świecie jest prawie miliard chorych ludzi, dlaczego akurat on?
Dr Wilson: - Ponieważ akurat ten leży na naszym oddziale ratunkowym.
Dr House: - Aaa, więc to kwestia odległości. Jak ktoś zachoruje na klatce schodowej, to też powinniśmy się nim zająć.
Dr Wilson: - Owszem, ale sprawdziłem klatkę schodową i nikogo tam nie ma.
Dr House: - Dobra, bierzemy się za gościa z oddziału ratunkowego.
Dr Wilson: - Chwila, dlaczego tak łatwo mi poszło?
Dr House: - Wiesz, dlaczego.
Dr Wilson: - Bo ciśnienie krwi nie odpowiada poziomowi jej krzepliwości?
Dr House: - Tak, to trochę dziwne.

Dr Sebastian Charles: - Gruźlica to moja choroba.
Dr House: - Masz ją na własność? Szkoda, że przegapiłem przetarg na chorobę denga.

Dr Cuddy: - Jesteś pewien, że ona nie chce zaciągnąć cię do swego legowiska, powiesić do góry nogami i złożyć w tobie jaj?
Dr Wilson: - Świetne przebranie, House.

Dr Cameron (o pacjentce): - Mamy krwawienie z odbytu.
Dr House: - Wszyscy?

Dr House: - Przyprowadziłeś chłopaka?
Dr Chase: - Uznał, że to dobry pomysł.
Dr Wilson: - Musisz wrócić do gry.
Dr House: - Na naszym boisku? Do baru zabiera się brzydkich kumpli.
Dr Chase: - To nie konkurs piękności.
Dr House: - Życie nim jest. Dziewczynki marzą, aby całowane żaby zmieniały się w ciebie.
Dr Chase: - Nie wyglądam, aż tak dobrze?
Dr Wilson: - Trochę tak.
Dr Chase: - Każdy mój związek zawdzięczam układowi kości twarzy?
Dr Wilson: - Tylko początki związków.
Dr House: - Resztę zawdzięczasz włosom.
Dr Chase: - Kobiety nie przejmują się wyglądem tak jak my.
Dr House: - Chcesz się założyć? Mów, że jesteś bezrobotny i nie dokładnie rozumiesz co do ciebie mówią. Odpuść też z akcentem. Stawiam stówę, że i tak wyjdziesz z listą kilkunastu chętnych.

Dr Foreman: - Saturacja w normie.
Dr House: - Zmieniła się o jeden procent.
Dr Foreman: - Mieści się w normie. To normalne.
Dr House: - Gdyby jej DNA zmieniło się o jeden procent, byłaby delfinem.

Dr Chase: - Tu jest małe wygięcie. Łuk do góry.
Dr House: - Zgadujesz?
Dr Chase: - Tak.
Dr House: - Szkoda, bo masz rację.
Dr Foreman: - Pewnie się tylko poruszył. Nikt nie leży całkiem nieruchomo przez cały rezonans.
Dr House: - Tak, na pewno się zniecierpliwił i przesunął jedną półkulę mózgową do bardziej wygodnej pozycji.

4) Świat według Ludwiczka (Life with Louie) (1995-1998)


W czasie wojny zostałem postrzelony 13 razy. 13 razy w tył głowy! Kiedy piłem wodę mogłem podlewać trawnik!

Była… była… nigdy nie opuściła żadnego posiłku. Nie! Łatwiej byłoby mi napisać mowę pożegnalną dla Stalina!

Gwiazdka? Dawniej byliśmy za biedni, żeby kupować sobie prezenty. Dawaliśmy sobie ból głowy.

Kiedy byłem mały nie miałem stojaka, musiałem sam trzymać choinkę!

Kiedyś, jak byliśmy na wojnie, to dzień w dzień jedliśmy śnieg. Czasami od święta jedliśmy też kapuśniaczek. Później okazało się, że śnieg i kapuśniaczek smakują tak samo. O mało nie doszło do buntu.

Ludwiczek: - Mogę babeczkę?
Ora: - Oczywiście.
Andy: - Chwileczkę, która to już będzie? Trzecia?!
Ora: - Ależ Andy, przecież dziecko rośnie.
Andy: - Wiem, że dziecko rośnie, ale nie musi cały urosnąć jednego dnia!

Babcia: - Andersonowie na pierwszym miejscu. Myślałam, że nie dożyję tego dnia.
Andy: - Obiecanki cacanki.
Babcia: - Przeziębię się na twoim pogrzebie.
Andy: - Jasne, przeżyjesz całą rasę ludzką.

Ludwiczek: - Tato, to musztarda!
Andy: - Tak, synu. Wiesz, to jest lodówka i można w niej znaleźć wiele ciekawych rzeczy.
Ludwiczek: - Mówiłem o twojej górnej wardze. Myślałem, że naprawiasz lodówkę.
Andy: - Dobra, naprawiam też swój ząb trzonowy. Pomożesz mi. Masz, potrzymaj latarkę. Kiedy byłem w twoim wieku, nie mieliśmy latarek. Musiałem nakierowywać światło za pomocą luster! Tak pomagałem ojcu!
Ludwiczek: - Kiedy robił rysunki w jaskiniach?

Ludwiczek: - Co ty robisz?
Andy leżąc pod lodówką: - Układam mięso w porządku alfabetycznym, a myślałeś, że co?

Andy: - Ludwiczku, znowu nie możesz strawić pulpetów mamy? Rób to co ja. Połykaj kawałki w całości jak pies. Dzięki temu nie czuje się smaku.
Ludwiczek: - Dzięki, tato.
Ora: - Kolacja! Pulpety!

Andy: Hamulce? Nie bierz mnie na hamulce. Stanowczo za wrażliwe. Tylko ich dotkniesz, a samochód już piszczy i staje.
Ludwiczek: - Masz racje, tato. Co to za frajda mieć samochód, który staje kiedy hamujesz. To zabija całą radość prowadzenia.
Andy: - Masz rację.

Ludwiczek: - Tato. Jestem uczulony na dużą grupę pokarmów. Na ziarno!
Andy: - Uczulony na jedzenie!? Wiedziałem! Teraz wszystkich ich pozwę!
Ludwiczek: - Masz na myśli pizzerię?
Andy: - Nie! Rodzinę ze strony twojej matki. Oni są uczuleni na wszystko. Ale nie martw się: uczulenie kształtuje charakter. Spójrz na mnie.
Ludwiczek: - A ty na co jesteś uczulony?
Andy: - Wyłącznie na głupie pytania.

5) Rick i Morty (Rick and Morty) (2013-) 

To tak jakby słowo na "d" i na "ch" miały dziecko, które było wychowywane przez wszystkie złe słowa na żydów.

To było bardzo smaczne śniadanie Beth. Wycisnęłaś z tych jajek ile się dało. Szkoda, że Twoja matka nie mogła ich zjeść.

Masz Morty, schowaj to, to kwitek na twojego tatę. Jeśli go zgubisz to nie będziemy mogli go odebrać.

6) Futurama: Przygody Fry'a w kosmosie (Futurama) (1999-2013)


Bycie robotem jest świetne, ale my nie odczuwamy emocji i czasami jest mi przez to bardzo smutno.

Jestem chirurgiem, jak widzę ciało w dwóch częściach, to je zszywam i patrzę, co wyszło.

To było tak beznadziejne że chyba dostałem raka.

Przerażenie zastąpione przez ostrożny optymizm.

Jeden kilogram czarnej materii waży 3 tony.

Fry: - Bender! Myślałem, że Mafia Robotów cię zabiła.
Bender: - Nie, rozstrzelali nas i pochowali parę razy jako ostrzeżenie.

Lekarka: - Sir. Nie trzeba się rozbierać.
Prof. Farnsworth: - Gadasz jak mój instruktor tenisa!

Leela: - Fry marnujesz czas siedząc przed telewizorem. Powinieneś wyjść i zobaczyć prawdziwy świat.
Fry: - Ale to jest telewizja HD. Ma lepszą rozdzielczość niż prawdziwy świat.

Lucy Liu (robot): - Jestes słodki.
Fry: - Nie, to ty jesteś słodka.
Lucy Liu (robot): - Nie, ty.
Fry: - Nie, ty.
Lucy Liu (robot): - Nie, ty.
Fry: - Nie, ty.
Lucy Liu (robot): - Nie, ty.
Fry: - Nie, ty.
Lucy Liu (robot): - Nie, ty.
Fry: - Nie, ty.
Bender: - Och, nie. Ona utknęła w niekończącej się pętli, a on jest idiotą.
Prof. Farnsworth: - Cóż, tak wygląda miłość.

7) Pingwiny z Madagaskaru (The Penguins of Madagascar) (2008-2013)


Cukier idzie do mózgu? Co ten szef opowiada? Objadłem się cukrem i nic mi nie jest! Jedzie straż! Ha, jestem piratem! Rany, jedzie stonoga! Ciekawe, ile waży księżyc? Jaki dzień dziś? Marzec! Ale fajny cukier…

Szeregowy, za chwilę zobaczycie coś, co za chwilę zobaczycie.

Biorę na siebie całą odpowiedzialność. Powiedzmy, dziewięćdziesiąt procent.

Bóg zapłać, pradawni bogowie! 

Julian: - I co? Odkleili się od nas? Mów mi, że tak.
Maurice: - OK, tak.
Julian: - Taaak! Zaraz, Maurice, czy ty mi aby po prostu nie mówisz tego, co chciałbym usłyszeć?
Maurice: - Tak.
Julian: - Taaak! Zaraz, nie!

Kowalski: - I właśnie tak regulujemy temperaturę naszej wody pitnej.
Skipper: - Bo Szeregowy ma wrażliwe gardziołko.
Szeregowy: - Och, jak pan mógł mnie tak obnażyć, szefie!
Skipper: - Zresztą jak widać, nie tylko gardziołko.

Skipper: - Kowalski, jak sytuacja?
Kowalski: - Aktualnie losowo wciskam guziki, bo nie mam niestety kontroli nad statkiem.
Skipper: - A ja też mogę? Bo zawsze chciałem.

Skipper: - Nie udawaj głupiego, ogoniasty!
Julian: - A jeśli nie udaję?

Maurice: - No... a masz jakiś plan?
Julian: - Lepiej! Mam urok osobisty.

Skipper wchodzi do bazy ciągnąc za sobą worek, w którym jest schowany Kowalski z przyszłości: - O, dzień dobry, panowie! Cześć, co tam słychać u was, co?
Szeregowy: - Ej, szefie, a co jest w worze?
Skipper: - A pranie! Bo co? Porządny pingwin już nie może oddać rzeczy do prania?
Szeregowy: - Nie no, może, tylko że my nie nosimy ubrań.
Skipper: - No nie, oczywiście. Dlatego, że są brudne!

Skipper: - Szeregowy, ale wy wiecie, jak to jest z koalami, prawda?
Szeregowy: - Poza tym, że mają miękkie futerko? Nie.
Skipper: - Ja też nie. Kowalski! Olśnijcie nas!
Kowalski: - Koala. Nadrzewny torbacz, nocny tryb życia.
Skipper: - I co to dla nas, powiedzcie, oznacza?
Kowalski: - Żywią się liśćmi, noszą dzieci w torbach i śpią cały dzień.
Skipper: - Aaa… Czyli hippisi.

8) Trzecia planeta od słońca (3rd Rock from the Sun) (1996-2001) 


Wszystkiego dobrego! Wyglądasz jak milion dolarów... stary i pomarszczony. 

Myślałem, że prawda to potęga, ale kłamstwo jest większe.

Moje ciało to tylko nośnik umysłu.

Koniec zajęć. Postarzeliście się o 55 minut.

Seks wszystko naprawia. Jest jak klej.

Kobiety. Trudno z nimi żyć, a przecież są wszędzie.

Dezodoranty są do kitu, kończą się, zanim dojdę do stóp.

Ziemia składa się w 2/3 z wody. Jak tania whisky na kiepskim weselu.

Dick Solomon do dentysty: - Jest pan zuchwały jak na faceta w papierowym płaszczyku.

Dick Solomon otwierając drzwi samochodu przed Sally: - Mężczyźni tak robią. Widocznie kobiety nie potrafią obsługiwać drzwi...

Dick Solomon do stewardessy: - Podniebna kelnerko!

Tommy Solomon o córce sąsiada: - To zdecydowany tryumf aerobiku nad genetyką.

Sally Solomon o płaczu: - Chyba przeciekam!

Sally Solomon o futbolu: - Chcą zabić tego, który ma piłkę.

Dick: - Dlaczego Ty tak nie wyglądasz?
Sally: - Bo ona używa produktów, które nawilżają skórę i wywołują pustkę w oczach.
Dick: - Kup je!
Tommy: - Większość dziewcząt pachnie ładniej od ciebie.
Sally: - Skoro mam zgłębić kobiecość kupię sobie mydło. Ale nie dlatego, że chcę ładnie pachnieć!

Dick: - Dowiedz się, co robią tutejsze kobiety.
Sally: - Czemu nie Harry?
Dick: - Bo to ty jesteś kobietą.
Sally: - Właśnie, dlaczego ja?
Dick: - Bo przegrałaś.

Mary: - Kiedy faceci osiągają dojrzałość?
Nina: - Pół roku po śmierci.

Harry: - Nie widzę przez te powieki!
Sally: - Podnieś je!
Harry: - O! Są półautomatyczne!

Nina: - Papierosy zabierają 10 lat życia.
Dick: - Ale tych ostatnich, one nie są satysfakcjonujące.

Dick przymierzając spodnie: - Pasują. Wygrałem wojnę.
Harry: - Wspaniale, Dick. Schudłeś?
Dick: - Lepiej. Kupiłem większe spodnie.

9) Ja się zastrzelę (Just Shoot Me!) (1997-2003)


Nina Van Horn: - Bez urazy, ale czy nie sądzisz, że pokazy kotów są odrobinę geekowskie?
Dennis Finch: - Geekowskie? Pozwól, że opowiem ci trochę o historii. Egipscy faraoni czcili koty, byli fajni. MacGyver miał koty, był fajny. I czy muszę ci przypominać o najdłużej trwającym show na Broadwayu?
Nina Van Horn: - Chippendales?

Dennis: - Ooh, erotyczny sen. Byłem w nim?
Maya: - Nieobecny.

Nina Van Horn: - Kiedy przyznasz się jej do swojej kolekcji figurek?
Dennis Finch: - Uh, w dniu, w którym oficjalnie skończysz czterdzieści.
Nina Van Horn: - Siedem lat to długi okres czasu, mój przyjacielu.

Karen: - Chcesz omlet?
Nina Van Horn: - Pewnie. Wrzuć go do szklanki Martini z ginem i bez jaj.

[Nina pokryta jest złotą farbą do ciała]
Nina: - I na co się gapisz?
[Dennis przysuwa się do niej i obejmuje ją jedną ręką w pasie]
Dennis: - Chciałbym podziękować Akademii. Umm.. [ociera wyimaginowane łzy]. Obiecałem sobie, że nie będę płakać.
Nina: - Skończyłeś już?
Dennis: - Wolny Tybet!

Plakaty zostały pobrane ze strony: www.filmweb.pl

0 comments :

Prześlij komentarz

Popularne Posty

Translate

Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.